Naturalne proste sposoby na urodę. Podążaj tropem dawnych Polek!

2019-04-29
Naturalne proste sposoby na urodę. Podążaj tropem dawnych Polek!

W XXI wieku coraz częściej skłaniamy się ku naturze. Od kuchni, po segregację śmieci, samochody, czy kosmetyki – wszędzie towarzyszy nam duch eko. O ile jednak teraz w dużej mierze jest to efekt świadomego wyboru, dawniej takie zachowania były koniecznością. Przyjrzyjmy się zabiegom i kosmetykom naszych babć – weźmiemy pod uwagę tylko użyteczne dla zdrowia praktyki – o szkodliwości archaicznych eksperymentów urodowych podyskutujemy w przyszłości.

Kobiety już wiele dekad temu chętnie decydowały się na usługi kosmetyczek. Niektóre panie odwiedzały gabinety nawet co dziesięć dni, ale normą były wizyty co dwa tygodnie. Rosło wtedy znaczenie higieny osobistej dla utrzymania dobrego wyglądu oraz rozwinęła się profilaktyka zdrowszego stylu życia. Liczne artykuły reklamowe grzmiały, że używki negatywnie wpływają nie tylko na fizjonomię, ale i na funkcjonowanie całego organizmu. Zaczęto bardziej zdawać sobie sprawę z tego, jak cenne są witaminy zawarte w warzywach i owocach, regularny sen oraz przebywanie na łonie natury. Eksperci stwierdzili zgodnie, że wysokokaloryczna i tłusta żywność ma bezpośredni związek z pogorszeniem stanu skóry.

Jak dawne elegantki dbały o skórę i ją wybielały?

Prym w dziedzinie pielęgnacji skóry wiódł spirytus, bądź ocet. Ocet nie cieszy się przyjemnym zapachem, więc by go zneutralizować, wpuszczano do płynu płatki róż. Kobiety z wielkim zapałem nacierały skórę tym specyfikiem. Właścicielkom piegów doradzano stosowanie soku z porzeczki. Kojarzycie pewnie filmy, w których wytworne damy poruszające się automobilami (wtedy jeszcze nie samochodami), nosiły urocze kapelusiki z woalką? Po części przydawały się one do ochrony fryzury w trakcie jazdy, lecz także osłaniały twarz przed wiatrem. Silne ujędrnienie uzyskiwano dzięki masażom, nabierającym w tamtych czasach dużej istotności. Wysoko urodzone damy unikały słońca, jak ognia – opalenizna była od XIX- do końca lat 20. XX wieku zarezerwowana wyłącznie dla tzw. „pospólstwa” – stąd wszechobecne parasolki i rękawiczki na fotografiach z tamtych czasów. W krajach orientalnych, w szczególności w Indiach, na szeroką skalę stosuje się kremy wybielające. W dawnej Polsce można było wprawdzie kupić ich europejskie ekwiwalenty, ale jeżeli któraś z pań chciała w warunkach domowych zrobić pastę wybielającą, podejmowała zaledwie parę krótkich czynności: potrzebne było wsypanie soli EPSUM, zwanej także solą angielską, do wody, wymieszanie ze sobą tych dwóch elementów, pozostawienie mikstury na skórze do chwili wyschnięcia i wreszcie, pozbycie się jej delikatną ściereczką.

Masz kłopoty skórne? Zaradzi temu… kiszona kapusta i ziemniaki!

Choć większość z nas docenia walory przybrązowionej słońcem skóry, a przykurzone recepty na wybielanie cery nie wydają się szczególnie atrakcyjne, inne pielęgnacyjne przepisy dawnych Polek są ponadczasowe. Kobiety stawiały na samodzielność, samowystarczalność, a także i oszczędność – nie każdą było stać na firmowe kosmetyki, musiały więc „ratować się” własnym sumptem: wspomniane już wcześniej piegi, likwidowały za pomocą ogórków szklarniowych wymieszanych z oliwą z oliwek, spirytusem oraz z gliceryną. Dzięki glicerynowemu atrybutowi, uzyskana w ten sposób maść pełniła funkcję kremu. Aby zachować natłuszczenie skóry, panie skwapliwie sięgały po oliwę z oliwek, obfitą w witaminy oraz zaopatrującą skórę w naturalny płaszcz ochronny. Dorastające dziewczęta walczyły z trądzikiem za oręż mając… kiszoną kapustę. Kiszona kapusta wykazuje bowiem właściwości odkażająco-oczyszczające. Wystarczyło ją posiekać i obłożyć sobie twarz tym wspaniałym, dermatologicznym darem natury. Młodzież często również korzystała z dobrodziejstw aspiryny: aplikowała maseczkę z rozgniecionej aspiryny i wody na miejsca dotknięte niedoskonałościami, bądź nanosiła na cerę drożdże wymieszane z mlekiem. Istniała także brutalna metoda, polegająca piciu niesmacznych, rozwodnionych drożdży, ale smarowanie nimi skóry było z pewnością nieco mniej inwazyjne. A co z najbardziej swojskim, polskim produktem i nieodłącznym komponentem naszych obiadów? I ziemniaka szanowało się w dawnych czasach. Ziemniaczane puree stanowiło skuteczne antidotum na suche dłonie, a ziemniaki w wersji surowej przyczyniały się do zniknięcia worów pod oczami, eliminując też opuchlizny i siniaki. Kiedy zaś panie zauważały pierwsze oznaki starzenia, nie biegły przerażone do kosmetyczki na botoks albo do chirurga na lifting, bo w tamtych czasach dziedziny te były jeszcze egzotyczne oraz nieznane, ale sięgały na przykład po odmładzającą, sporządzoną domowo maseczkę z mniszka lekarskiego, o nieskomplikowanym składzie i wykonaniu: należało podsuszyć kwiaty mniszka lekarskiego, wymieszać je ze śmietaną i nałożyć na skórę. Jak rysowała się wizja toników, niezmiernie dziś powszechnych? Czy możliwa jest domowa produkcja toniku? Owszem. Kobiety z entuzjazmem sięgały po tonik rumiankowy: zalewały kwiaty rumianku ciepłą wodą i tak otrzymaną, naturalnie odświeżającą substancją, obmywały twarze. Wielu z nas nie potrafi rozprawić się z poszerzonymi porami. I z tego impasu znalazły wyjście zaradne dawne Polki. Serwowały sobie między innymi ściągającą maseczkę z jajek – „dekorowały” twarz pianą ubitą z białek i…gotowe

Jajka i oliwa z oliwek dla pięknych włosów i rzęs

Jajko oddziałuje pożytecznie nie tylko na skórę. Polki w starszych czasach doskonale o tym wiedziały i fundowały włosom raz/dwa razy na miesiąc domową maseczkę na bazie żółtek, którą wzbogacały czasem oliwą z oliwek albo sokiem z cytryny. Dla osiągnięcia optymalnego wyniku, pozostawiały maseczkę na pół godziny, zmywając ją następnie letnią wodą. Ponieważ białko nie tylko ściąga, ale również nawilża, systematycznie stosowano maseczkę z białek. Niemniej sławną strategią w krucjacie o lśniące i gładkie włosy okazuje się maska złożona ze śmietany oraz z…tak, tak, jajek. Współcześnie możemy urozmaicić taką maseczkę rozdrobnionym bananem, który wytworzy na włosach podwójną warstwę ochronną, lecz dawne Polki dostępu do takich frykasów oczywiście nie miały. Znacie może sok z brzozy, lubiany i sprzedawany w różnych eko-sklepach i restauracjach? Napój ten promowany jest z taką intensywnością, ponieważ posiada mnóstwo witamin. Nasze babki znały zdrowotne właściwości brzozy, więc dla odżywienia włosów robiły płukanki z wody brzozowej. Zapobiegała ona wypadaniu włosów oraz zapewniała upragniony blask. Analogicznie wpływało na wygląd włosów piwo. Zauważyliście, że próżno szukać fotografii naszych babek z długimi warkoczami? W kanon ówczesnego piękna wpisywały się niegdyś raczej krótsze, schludnie obcięte włosy. Dzięki regularnym wizytom u fryzjera, włosy były mocne i wytrzymałe. Kolejny przystanek to rzęsy: czy płeć żeńska jakoś je wzmacniała?  Zaznaczmy, że były one dawniej osłabiane i wyrywane poprzez używanie zalotek. Panie głęboko namyślały się nad rozwiązaniem tego problemu i mądrą odpowiedź stanowił na przykład olejek rycynowy, nakładany na rzęsy za pomocą szczoteczki. Równolegle z olejkiem rycynowym, wprowadzały do „rzęsowej kuracji” uniwersalną oliwę z oliwek.

Dalej o pielęgnacji, czyli – miód na nasze usta i oliwa na paznokcie

Jednym z największych atutów posągowej urody pięknych Polek były jędrne, kuszące usta. Nawet mimo czarno-białych filmów, karminowe wargi ekranowych gwiazd rzeczywiście przykuwają wzrok. Poznajmy więc parę babcinych sekretów: warto napomknąć chociażby o peelingu ust szczoteczką z naturalnego włosia. Nie dość, że zabieg ten usprawnia krążenie, to jeszcze złuszcza stary naskórek. Panie dbały o nawilżenie warg nawet podczas snu: w tym celu, przed pójściem spać pokrywały usta miodem. Zaobserwujcie, że spora ilość modnych pomadek ochronnych wyposażona jest w miód właśnie. Dla nawilżenia w ciągu dnia, panie chętniej korzystały z olejku migdałowego. W temacie zdrowych mocnych paznokci, nasze babcie także zasługują na miano ekspertek. Niewątpliwą zwyciężczynią w kategorii dbania o urodę paznokci okazuje się…werble proszę… odżywka z oliwy z oliwek! Dla szybszych rezultatów, lepiej ją podgrzać i zapewnić dłoniom około dwudziestominutową oliwkową kąpiel. Z oliwką można dodatkowo zmiksować żółtko jajka i kilka kropel cytryny, jeśli chce się wybielić paznokcie. Nie zapomnijmy, że by utrzymać ciało w znakomitej kondycji, kluczowa jest również odpowiednia dieta. Panie jadły imponującą gamę potraw bogatych w wapń oraz cynk, stąd ich paznokcie zyskiwały na sile i nie łamały się.

Obietnica zdrowia i urody w każdej lodówce

Na zwieńczenie urodowej podróży, nasuwa się jeden wniosek: dawniej znacznie łatwiej dbało się o wygląd niż obecnie, a składniki używane do produkcji naturalnych kosmetyków, dostępne były w każdej lodówce. Także i dzisiaj mamy szansę powielania pozytywnych, pielęgnacyjnych wzorców. Nie musimy wydawać fortuny na poprawianie i dopracowywanie dobrego wyglądu – wystarczy świadoma, konsekwentna profilaktyka i odrobina kreatywności. Śledząc urodowe rytuały naszych poprzedniczek, zaskakuje nas genialność na pozór pospolitych rzeczy oraz odczuwamy podziw dla elastyczności dawnych Polek i ich niezależności. Piękno było na wyciągnięcie ręki każdej kobiety, bez względu na wiek, czy status społeczny. Dzięki bliskiemu kontaktowi z naturą, panie olśniewały świeżością oraz autentycznym urokiem. Wspaniałe jest to, że wciąż możemy czerpać inspirację od tych bezpretensjonalnych i niezwykle zmysłowych elegantek.

Ekologiczna chemia

Kadzidełka

Herbaty

Pokaż więcej wpisów z Kwiecień 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel